Widziałem ten zespół na scenie w Gdyni, kiedy grali przed koncertem Białej Gorączki i od razu bardzo mi się spodobali (podobnie zresztą jak lubiłem Straconego, poprzedni projekt, w którym udzialała się Kasia z Kołobrzegu). Lubię tę pulsującą energię noise, a Baraka przypomina mi dawne nagrania Ewy Braun - surowość, ale w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu, czyli ograniczenie melodii do minimum, na rzecz hałasu i nieuporządkowanych dźwięków budujących nastrój niepokoju. "Uwaga! Słuchać głośno", tak można by reklamować debiutancką płytę zespołu. Jako całości płyty słucha się bardzo dobrze - jest spójna, ale bynajmniej nie monotonna. Do klimatu dobrze wprowadzają trzy pierwsze utwory otwierające krążek - "Kamień", "Sygnet" i "Znów mnie zawiodłeś". Wokalistka, Kaśka, nie ma wprawdzie zbyt wysokiego głosu, ale doskonale sobie radzi i jej wokal świetnie komponuje się z pulsowaniem gitar. Utwory na dwa wokale też są udane, no może poza bardzo monotonną piosenką "Nogi i ręce". Najlepszse na tej płycie są utwory: "Rzeczywistość", "Przyszłam na świat" i znakomicie zamykająca płytę "Miłość". Teksty są trochę nierówne, najczęściej równie oszczędne jak muzyka, mocno antyklerykalne. Można powiedzieć, że im dłuższe teksty, tym słabsze - Baraka Face Junta doskonali potafi wyrazić się w prostej formie, moim zdaniem słowa są jedynie dodatkiem do atmosfery jaką budują wokale i dźwięki. Jedna z lepszych płyt jakie ostatnio słyszałem.