Pytacie mnie często w listach kim jest dziewczyna z okładki "Xenny"? Otóż nie mam zielonego pojęcia. Autorką projektu graficznego jest Agnieszka Herman, niezależnie od tego, że robi znakomite okładki, to pisze jeszcze lepsze wiersze (tomiki "Zapisane światłem" czy "Odczuwanie bieli"), w dodatku była pierwszą czytelniczką "Xenny", jeszcze w wersji brudnopisu:) Nie chciała mi jednak zdradzić czyje to zdjęcie, być może w obawie o moją moralność, bo dziewczyna z okładki wygląda wyzywająco:) W pierwotnej wersji miała czerwone usta, ale zaprotestowałem, gdyż książkowa bohaterka była piękna bez blasku szminki. Jako ciekawostkę zamieszczam dwa przykłady wcześniejszych projektów... w sumie było ich znacznie więcej i ta dziewczyna pojawiła się jako ostatnia propozycja - moim zdaniem najlepsza.
okładka sama w sobie jest tylko dodatkiem .. liczy się treść, chodź zgubiłam wyobrażenie Xenny gdy za każdym razem zamykałam książke z nadzieją , że zaraz znajdę czas by ponownie ją otworzyć i zagubić się w porządaniu nowego doświadczenia .
teraz zamiast zatracać się w opowieści czekam na koncert podwórkowych ,by znów zalać się do nieprzytomności w kiblu w pubie, by rozbić butelkę o ścianę Triglavu i dokonać czegoś co będzie tylko porzuceniem nudy na krótki okres czasu .
A mnie przypomniał się zaraz taki stary i przepiękny wiersz. Fragment: - pod ścianą straceń stoi Heros i patrzy oprawcom w oczy. Dla nich ostatni Twój papieros, na skraju nocy....
Właściwie to to zdjęcie przypomina mi jedno zdarzenie z mojego życia. Miałam jakieś 19 lat, uczyłam się w ogólniaku, słuchałam punka, żyłam w stanie wojny z rodzicami. Do tego lubiłam trochę poprowokować wyglądem. Zrobiłam sobie wtedy miniówę z dziecinnego żarówiasto-czerwonego sweterka, która okazała się być nie do noszenia :-). Obłędnie unosiła się do góry... a ja zawsze szybko chodziłam, stawiając ogromne, niemalże siedmiomilowe kroki. Wtedy też gdzieś pędziłam. Miałam podebrany ojcu wojskowy bawełniany podkoszulek, oczywiście błyskawicznie przefarbowany w punkowskie zacieki, wyżebrany od ojca wojskowy ręcznie wyćwiekowany w jakieś wzory pas i tą miniówę, którą co parę metrów musiałam pociągać w dół, aż w końcu miałam tego dość i centralnie na środku mojego miasta, na wiadukcie "zderzyłam się" z jakimś facetem idącym z naprzeciwka, który zagapił się na te moje długie, opalone, smukłe nogi, całe do wglądu. Olałam sprawę i nie obciągnęłam mini w dół, by stworzyć jakieś pozory porządności. Jak mnie mijał spojrzał mi w twarz, ja patrzyłam mu cały czas... a byłam wtedy tak wkurzona na tą pieprzona spódnicę, życie, nie wiem co jeszcze, że rzuciłam mu takie wyzywające, niepokorne spojrzenie jak ma moim zdaniem ona. Takie spojrzenie jakie może mieć tylko młoda, zgrabna dziewczyna, zdająca sobie sprawę jak działa na facetów jej ciało, a jednocześnie mająca do tego dość olewające podejście. Jak zobaczyłam okładkę Xenny to zwróciłam uwagę właśnie na to spojrzenie i tą uniesioną sukienkę. kołatało mi się, że znam to... lato, cholerny wiadukt, czerwona mini i mój bunt, który nie mija.
Dziewczyna ładna, ale ogranicza wyobrażenia o Xennie, ja osobiście inaczej ją widziałam. Jednak podoba mi się.
Poza wszystkich patrząc na to zdjęcie zawsze chce mi się palić..:)
a mi, jak mam ochotę zapalić, przypomina się tekst piosenki Janusza Reichela: "Papieros? Ty palisz? Wiesz przecież, że to seksu nie dodaje"... ale, oczywiście, i tak zaraz zapalam.
urzeka młodością i tym czymś, rzuca się w oczy i przykuwa uwagę, to z pewnością. Mam taką sukienkę, ale nie mam już tej urody, lata robią swoje. Na szczęście mam dość specyficzne podejście do siebie samej, inaczej to mogło by boleć :-)