Pisma Nietzschego – rozproszone notatki, uwagi, konspekty i szkice – bardziej niż jego ukończone dzieła obnażają wszystkie cechy filozofa. Chorobliwy narcyzm, agresję i niechęć do ludzi, stawianie siebie ponad innymi, pogardę dla odmienności, całkowity brak empatii. Ciekawy materiał dla psychoanalityków. Ale też niezwykła lapidarność, umiejętność zamykania idei w jednym lub najwyżej kilku zgrabnie sformułowanych zdaniach, które z powodzeniem służyć mogą za „złote myśli”, które oderwane z kontekstu mogą być dowolnie wykorzystywane i które – nie oszukujmy się – przetrwały właśnie w charakterze sentencji i żyją niejako w oderwaniu od filozofii nietzscheańskiej. Autor „Poza dobrem i złem” z zajadłym uporem tropił „zwyrodnienie”, pogardzał słabościami, do których zaliczał m.in. wiarę, miłość, marzenia, to wszystko, co piękne. „Wszystko jest pozorem – wszystko jest kłamstwem. (…) Samo życie jest przeciwieństwem prawdy i dobroci. Afirmacja życia – znaczy tyle, co apologia kłamstwa. Żyć można więc jedynie trwając w absolutnie niemoralnym sposobie myślenia”. Pogarda ma jednoznacznie agresywny charakter: „Mało obchodzą mnie masa, nędzarze i nieszczęśnicy – za to pierwsze i najlepsze egzemplarze, i żeby ich rozwojowi nie przeszkodził wzgląd na nieudaczników (tj. masę). Zniszczenie nieudaczników – do tego trzeba się wyemancypować spod wpływu dotychczasowej moralności”. Jego „koncepcja najwyższego człowieka” jest w gruncie rzeczy nieludzka, zakłada bowiem zastąpienie uczuć rozumem, a w konsekwencji całkowitą obojętność. W kontekście zdarzeń z XX wieku obrzydliwie brzmią buńczuczne słowa z 1884 roku: „Piszę dla nieistniejącego jeszcze gatunku ludzi: dla panów tej ziemi”. „Potrzebne jest, aby ludzie wyżsi wypowiedzieli wojnę masie!” – nawoływał i na nieszczęście byli tacy, którzy uwierzyli, czując się wyższymi. |