Obejrzałem film "Wszystko co kocham", zwabiony do kina zapowiedzią, że to o WC, punkowym zespole, który był częścią mojej szczenięcej muzycznej edukacji. "Młodość, miłość, wolność, bunt i muzyka" - reklamują dystrybutorzy. Niestety, jak dla mnie to w tym filmie tyle jest buntu, co w piosenkach WC, fakt że w znakomitych aranżacjach (surowe jakbym słyszał WC A.D. 1982 a nie współczesne). Bunt jest jeszcze w scenie rozwalenia auta milicjanta, ale przez całość fabuły przebija szczenięcy sentymentalizm. Bohater spuszcza oczy w podłogę gdy trzeba podjąć dyskusję z ojcem, w szkole grzecznie, z dziewczyną nieśmiało... A w tel wozy bojowe ZOMO bo zaczął się stan wojenny. W tym filmie dobra jest tylko muzyka, nie tylko WC, bo także słychać Dezertera (dwukrotnie) i Deutera, ale tej muzyki jest za mało. Z pewnością nie jest to też historia zespołu WC (w filmie zespół bohatera Janka nazywa się WCK), tu akurat nic się prawie nie zgadza i raczej Jaromir z kolegami nie mają powodów do zachwytu nad dziełem filmowym Jacka Borcucha (choć na swojej stronie internetowej zapowiadają dość ciepło). Może za dużo oczekiwałem, bo film nie jest zły, ale z kina wyszedłem rozczarowany - liczyłem na więcej punka niż ckliwości.
Znajomy był, bo się podjarał, że to o naszych klimatach. Jest rozczarowany. Napisał mi, że za mało muzyki i ogólnie żenada. Chciałam iść ale chyba sobie odpuszczę. Bardzo polegam na jego zdaniu, bo wiele spraw odbieramy tak samo :-), do tego te komentarze tutaj również mnie nie zachęcają.
dla mnie film jest świetny. po projekcji, na której byłam ludzie na koniec bili brawo, wielu wychodziło z kina bardzo wzruszonych. ja również się wzruszyłam, film obudził wiele wspomnień z tamtych czasów. hm.. akcja filmu dzieje się w podobnym czasie co część Twojej ostatniej książki - te same czasy, ale jakże inny klimat, język i jakże inni bohaterowie. ale jak sam powiedziałeś "są także inne dzieci i inne podwórka" i każdego bardziej porusza to co jemu bliższe - moje podwórko to podwórko z "WCK", a nie ze "Złam prawo". co do ckliwego niezgulstwa to nawiążę do tytułu - film nazywa się "wszystko co kocham" a nie np. "wszystko co pierdolę" i tak to jest w życiu - jeden kocha a inny pierdoli - co tam kto woli. pozdrowienia z Trójmiasta
to była z pewnością ironia ... następnym razem wysil mózg bo nauka udowadnia, że narząd nieużywany zanika.
a co do tytułu to racja - sam w sobie jest już ckliwy więc może faktycznie założenia były takie jak wyszły... ja to myślałam na początku, że to będzie ... komedia romantyczna.
może trochę przesadziłem z tą krytyką, film nie jest do niczego, na pewno jest dużo lepszy niż np. "Sid & Nancy" Alexa Coxa. Ja nie lubię po prostu takiego ckliwego niezgulstwa jakie prezentuje bohater filmu, no i za mało muzyki.
Ja właśnie też tego nie lubię, no i oszczędność w muzyce też nie jest zachęcającą informacją , a o Sidzie i Nancy na pewno dałoby się nakręcić ciekawszą historię.
Powiem Ci, że dla mnie to nawet ten aktor był jakąś słabą imitacją. W dupę dawały dialogi i Rotten, który przypominał mi jakiegoś zbuntowanego wykastrowanego 13 latka.
Ja właśnie wybierałam się jutro na ten film, ale po tym co przeczytałam, to zaczynam się zastanawiać. Biedna jestem na alko nie mam, a tu taki wydatek okazuje się, że na coś, co w rzeczywistości nie jest tak ciekawe jak się o tym słyszy :D Sobotę pozostaje chyba tylko zakropić i stworzyć własny ciekawszy film, urwany do połowy :D :)
może reżyser mało zna się na punk rocku, chyba bardziej ukazana jest taka szczenięca niedojrzałość - choćby te kulawe dialogi, no a poza tym kto słyszał, żeby "miłość miała smak oranżady" w punkowych klimatach może mieć tylko smak wina i krwi ;) a tego za mało, za mało... Za mało muzyki i za mało drapieżności, no a tym samym chyba pewnej autentyczności. Ale może ten z reklamówki zapuszczonej przed filmem co ma być pokazany na wiosnę będzie lepszy, tam chyba będę jakieś archiwalne wycinki z koncertów...