W Muzeum Narodowym w Krakowie trwa właśnie duża wystawa prac Williama Turnera - angielskiego romantycznego pejzażysty, twórcy który skupił się na studiowaniu żywiołów. Wprawdzie brak w Krakowie wielu wybitnych płócien Turnera, jednak wystawa doskonale pokazuje siłę ekspresji tego malarstwa, a podział prezentowanych w osobnych salach prac pozwala śledzić jakich środków używał by przedstawić: ziemię, powietrze, wodę i ogień. Widzimy jednocześnie jak silnie te żywioły się przenikają, czy to pod postacią tęczy, czy zachodu słońca i wschodu księżyca nad wodą, czy w górskich strumieniach, czy w obrazach przedstawiających wybuch wulkanu. Na początku XIX wieku nauka zaczynała wyodrębniać z żywiołów ich naturę - pierwiastki, reakcje chemiczne i fizyczne. Turner żył w latach 1775-1851 i odkrycia te wywierały wielki wpływ na jego wyobraźnię. Jednocześnie jednak pejzaże te są na wskroś romantyczne, wciągają widza nastrojem, tajemniczością, często dramatyzmem sceny (np. poruszające obrazy: "Zatoka Neapolitańska (Gniew Wezuwiusza)" czy "Łodzie rybackie sprowadzają uszkodzony okręt do portu Ruysdael"). Równie interesujące są delikatne akwarele Turnera, jak i bardzo ekspresyjne, często pokryte grubą warstwą farb oleje. Jednym z najmocniej przemawiających obrazów pokazywanych w Krakowie jest olejne płótno "Bohater setki bitew", przedstawiające odlewany w ogniu wielki żeliwny pomnik Wellingtona. Ekspozycja trwa do 8 stycznia 2012, będąc w Krakowie warto ją zobaczyć, zwłaszcza że obrazy Turnera rzadko podróżują, to jego pierwsza (a być może ostatnia) wystawa w Polsce. |