Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Mrówa-punkówa
2. Złam prawo - fragment części II
3. Xenna na ekranie
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Chaos i świńska skóra
6. Od Absyntu do Zarazy
7. Disorder i ja
8. Spotkanie autorskie we Wrocławiu
9. Bomba w windzie - nowe propozycje okładek
10. Sylwia
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Gazeta Literacka
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Urządzenia biurowe
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Wydawnictwo Jirafa Roja
 
Znów w Berlinie Wtorek, 15 Listopada, 2011
Disorder
Tagi: podróże
 

Korzystając z miłego zaproszenia spędziłem trzy dni w Berlinie. Uwielbiam kosmopolityczną atmosferę tego miasta, porównywalną tylko z Londynem, a polska kolej jedzie z Warszawy do Berlina 5,5 godziny, szybciej niż do Gdańska, bilet kosztuje ok. 125 zł (zależy jak się trafi), nie jest to zatem wielka wyprawa.
Miałem sporo czasu, więc kolejny ran odwiedziłem najważniejsze muzea na Museuminsel, bo choć byłem w każdym, to za każdym razem można odkryć coś nowego (a Niemcy wszędzie honorują legitymacje prasowe, więc wchodzę do muzeów za darmo). W Muzeum Bodego trwa właśnie (kończy się 20 listopada) wielka wystawa „Gesichter” – portrecistów włoskiego renesansu. Ale muzeum to wart odwiedzić także dla jego stałych ekspozycji, zwłaszcza zbiorów średniowiecznego i renesansowego malarstwa oraz dzieł bizantyjskich, w tym niezwykłej piękności mozajek. Dalej jest słynne muzeum Pergamon, które nazwę zawdzięcza przeniesionej tu rekonstrukcji ołtarza Zeusa z Pergamonu (II w. p.n.e.). W tym niezwykłym muzeum można podziwiać fragmenty zespołów architektonicznych, które Niemcy wywieźli z ich oryginalnych miejsc – m.in. Bramę Targową z Miletu (120 r. p.n.e.), fasadę pustynnego zamku Mschatta (VIII w.), a przede wszystkim przepiękną bramę Isztar, która była częścią świątyni i drogi procesyjnej w Babilonie (VI w. p.n.e.). Z imponującymi płaskorzeźbami lwów i żyrafików, zachwyca konsekwencją, symetrią, wyobraźnią i rozmachem. Z jednej strony szkoda, że oryginału nie można obejrzeć w jego dawnym miejscu, z drugiej strony, kto wie, czy by tam do dziś przetrwała. Dziwne są koleje dziejów, że pomimo tylu wojen, zniszczeń, rabunków, wciąż możemy ją oglądać, na dodatek w centrum Europy! Na Wyspie Muzeów jest też warta polecenia Galeria Narodowa, w niej poza zbiorami niemieckich realistów i romantyków jest też niewielki zbiór prac francuskich impresjonistów (Eduarda Maneta, Claude Moneta i innych). W czwartym dużym muzeum – tzw. Nowym – od 2009 roku oglądać można przeniesione tu zbiory egipskie, w tym piękne popiersie Nefretete oraz liczne grobowce. Stare Muzeum daje z kolei przegląd sztuki klasycznej – greckiej i rzymskiej, a więc kult ciała i Erosa, którego najlepszym świadectwem jest sala dedykowana klasycznej Ars Amandi, z takimi przykładami jak sceny grupowego seksu biseksualnego na malowanymi na amforach, erotyczne płaskorzeźby – homo, heteroseksualne, a także przedstawiające mężczyzn kopulujących z domowymi zwierzętami, imponujący zbiór amuletów-penisów itp.
Całościowy przegląd prezentowanych na wyspie zbiorów daje niezwykłe świadectwo wyobraźni, bogactwa kultur, zdumiewających często wyobrażeń człowieka, bogów, śmierci, cierpienia, wojny, seksualności. A dla pełnego obrazu warto też odwiedzić muzeum historyczne, położone blisko berlińskiej katedry, gdzie podziwiać można niezwykłe dzieła wczesnego średniowiecza (w tym jeden z moich ulubionych obrazów Hieronima Boscha „Sąd ostateczny”), choć ogromne bogactwo zbiorów wiedzie przez czasy renesansu po potęgę Prus, obydwie wojny światowe i doświadczenia komunizmu. Te ostatnie w pigułce przedstawia także ulokowane nad jednym z kanałów Szprewy muzeum DDR, gdzie można zasiąść za kierownicą trabanta, czy obejrzeć dawne programy telewizyjne itd. Naprawdę warto odwiedzić!
Ponieważ miałem sporo czasu, więc wybrałem się także do berlińskiego ZOO, gdzie trafiłem akurat na czas karmienia morsa – jakież to inteligentne i wesołe zwierzę, które dla ryby gotowe jest tańczyć na tylnej płetwie. Najciekawsze są jednak akwaria, to osobna ogromna ekspozycja, w której spędziłem kilka godzin zachwycając się morskimi dziwami – od uroczych koników morskich po paskudne ryby głębin, są tu płaszczki, rekiny, meduzy, strasznie brzydki krab kokosowy, żółwie, majestatyczne gady, leniwe płazy, insekty, włochate pająki, ohydne stonogi i wiele innych żyjątek, a człowiek dziwuje się bogactwem natury, być może nawet bardziej zróżnicowanej niż ludzka wyobraźnia.
Byłem też w muzeum fotografii, gdzie dwa piętra zajmuje wystawa prac Helmuta Newtona, ale o tym napiszę w osobnej kartce.
A co poza tym? Przede wszystkim pojechałem odwiedzać knajpy i uzupełniać hasła leksykonu alkoholi. Zdumiało mnie, że w barach wcale nie łatwo dostać sznapsa, berlińczycy piją piwo, wino i masę koktajli, poza tym popularne są rum, whisky, ale brandy już nie koniecznie. Wziąłem ze sobą wydruk z internetowego wydania angielskiego „Guardiana” – 10 najlepszych barów Berlina, z których odwiedziłem sześć, w tym jeden z wódkami japońskimi (np. ze słodkich ziemniaków), szkoda że były kosmicznie drogie, ale sznapsów nie było w żadnym, a żeby napić się trestera (niemiecka brandy z wytłoków winogron – odpowiednik włoskiej grappy – musiałem srodze się nachodzić), hefebranda nie było nigdzie, tzn. ja nie znalazłem.
Ceny… dość przyjazne, zwłaszcza gdy się trafi na happy hour, a trudno nie trafić jak nie tu, to gdzie indziej, bo lokali jest masa. Wesoło i kolorowo, a na ulicach wszystkie języki świata, prawdziwa Wieża Babel.
W następnej kartce napiszę o wystawie Newtona, a także - w kolejnej - o berlińskim skłocie Köpi, to obowiązkowy przystanek dla każdego punk rockowca :)

Brama Brandenburska o zmierzchu

Szczęśliwy penis z czasów przed Chrystusem w Altes Museum

"Sąd ostateczny" Hieronima Boscha w muzeum historycznym

Russkij soldat

Berliner Dom - katedra

Urzędnik DDR

"Wyspa umarłych" Arnolda Bocklina - Alte Nationalgalerie

East Side Gallery - 1,3 km ocalałego muru berlińskiego

Żyrafik Isztar

Pan-Parówa czyli Wurstman, doskonale pasuje na bohatera komiksów Papcia Chmiela

Dziedziniec Bode Museum

Happy drink

Kolumna zwycięstwa - wdrapałem się po schodach na sam szczyt i zajrzałem złotej pani pod spódnicę

Morsa karmienie

Wesoły jaszczurek

Człowiek co się płaszczkom nie kłaniał

Kosmiczne meduzy w berlińskim akwarium

Unoszący się w powietrzy złoty Jezus bez krzyża w nowym kościele dobudowanym do zbombarodwanego Kaiser-Wilhelm-Gedachtnis-Kirche

W U-Bahn 6

Dziedziniec Neues Museum

Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Wtorek, 15 Listopada, 2011 Adam
Londyn
Odpowiedz
Łukasz, nie przypominaj mi Londynu... Tęsknię za tym miasteczkiem.
Wtorek, 15 Listopada, 2011 A-D-P
Berlin
Odpowiedz
lux
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Słownie 5 + 2 =
Dodaj
alkohole antologie Bandyci Rodriguez Bomba w windzie Crass cytaty Disorder i ja film futbol Jarocin Jirafa Roja koncerty konkurs Krzyk kwezala kultura cyfrowa literatura Meksyk Melanże z Żyletką nauka Neurokultura No Future Book obserwacje opowiadania podróże pożegnania postawy punk recenzje rynek książki Spotkania autorskie statystyki Szerokopasmowa kultura We śnie wiersze Włochaty wywiady Xenna YouTube Złam prawo
AntyRadio - Radio BEZ Zasad
Landsberg Hardcore Crew
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
Aktualny PageRank strony xenna.com.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO © 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2