Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Mrówa-punkówa
2. Złam prawo - fragment części II
3. Xenna na ekranie
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Chaos i świńska skóra
6. Od Absyntu do Zarazy
7. Disorder i ja
8. Spotkanie autorskie we Wrocławiu
9. Bomba w windzie - nowe propozycje okładek
10. Sylwia
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Gazeta Literacka
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Urządzenia biurowe
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Wydawnictwo Jirafa Roja
 
„Techsty” o No Future Book Niedziela, 7 Grudnia, 2008
Dorota Sikora
  W bieżącym numerze (5) magazynu o literaturze i nowych mediach „Techsty” ukazała się recenzja Doroty Sikory z No Future Book oraz obszerna rozmowa z Łukaszem Gołębiewskim. Zachęcamy do lektury zarówno tych materiałów, jak i innych bardzo ciekawych artykułów w magazynie.

To nie jest koniec,
to nawet nie jest początek końca,
to dopiero koniec początku!

Winston Churchill

W roku 1993 Robert Coover opublikował przełomowy esej, który ukazał się na pierwszej stronie New York Times Book Review. Tytułowe stwierdzenie The End of Books stało się punktem odniesienia wielu badaczy literatury, pisarzy i wydawców. Co więcej, tekst ten pozwolił literaturze, przeznaczonej do odczytywania na ekranie komputera, zaistnieć w świadomości szerszego grona odbiorców. Dziś na półkach polskich księgarń (i nie tylko na nich, bo tekst udostępniany jest, strona po stronie, w Internecie) pojawiła się książka, która na naszym gruncie może stanowić taką cezurę czasową. Mowa tu o najnowszej publikacji Łukasza Gołębiewskiego Śmierć książki. No future book, która – zdaje się – jest pierwszą w Polsce próbą całościowego ujęcia problematyki digitalizacji literatury.

Prowokacyjny tytuł, jak zauważają ci, którzy już sięgnęli po te pozycję, to jedynie preludium do jej zawartości. Autor, używając kasandrycznego tonu, któremu jednak nie można odmówić rzeczowości, przepowiada nie tylko koniec książki, ale także głosi nadejście nowego czytelnika, „wychowanego przed monitorem komputera”, „przyzwyczajonego do innej struktury zdań, do innego układu tekstu, nielinearnego wykładu, piktogramów, emotikonek”, użytkownika, który swobodnie (czyt. nie zawsze zgodnie z prawem) korzysta z własności intelektualnej, który używa cyberjęzyka, dalekiego od wykładni Rady Języka Polskiego. Opisywany użytkownik tekstu, bo trudno nazwać go czytelnikiem, właściwszym określeniem będą słowa używane przez Gołębiewskiego „czytacz” i „szperacz”, poddaje kulturę druku ciężkiej próbie, nadaje nowy kierunek jej rozwoju.

Następnie, przedstawiwszy „zarówno potrzeby jak i problemy współczesnego odbiorcy”, autor przechodzi do wnikliwej analizy rynku książki. Prze powoli do przodu niczym walec drogowy, zrównując z ziemią piedestały, na których stoją wydawcy, księgarze, bibliotekarze oraz sami pisarze. Ich brak (piedestałów oczywiście) zostaje zrekompensowany pojedynczą literą „e”: zatem to już nie książka, a e-książka, już nie czytelnik a e-czytelnika, już nie papier, a e-papier, w końcu nie biblioteka, a e-biblioteka. Ów manieryzm przedrostkowy, czasami prosi się o komentarz „e-tam”, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że w pierwszej fazie „końca początku” wskazane jest podkreślanie odrębności i inności opisywanych zjawisk. A opisuje je autor „Śmierci książki” barwnie, używając prostego języka, bogatego w zestawienia, porównania i przykłady, przez co książkę tę czyta się przyjemnie (niezależnie od katastroficznych wizji w niej przedstawionych). Jednak w wizji Gołębiewskiego nie ma samych zgliszcz i popiołów, jest w niej nadzieja pokładana w nowym konsumencie słowa, który przekaże dziedzictwo kultury czytania kolejnym pokoleniom. To idea GEN-ISBN, która zasługuje na uważną lekturę, dlatego nie będę zdradzała, o czym jest rozdział jej dotyczący.

Myślę, że jest to książka potrzebna na polskim rynku wydawniczym, w naszej rodzimej dyskusji o kondycji literatury i wpływie nowych mediów na jej kształt. Ktoś mógłby zapytać dlaczego? Ano dlatego, że nikt tego, o czym pisze Gołębiewski, nie powiedział jeszcze tak dobitnie i wyraźnie, nikt nie wykrzyczał tego prowokacyjnym niegramatycznym tytułem, który zwróci uwagę niejednego czytelnika (zwróci uwagę także dzięki bardzo sprawnie prowadzonej akcji promocyjnej). Ciągle wielu z nas uważa, że problem, o którym pisze autor na tych 136 stronach, nie istnieje, zaś powszechna digitalizacja nie jest warta uwagi przeciętnego zjadacza „literackiego chleba”. Być może winić za to, oczywiście tylko w jakiejś części, można naszego futurystę Stanisława Lema, który o Internecie wypowiadał się z nieukrywaną dezaprobatą, określając go śmietniskiem, zaś „globalną wioskę” McLuhana nazywał „globalną mordownią”. Charles Louis Montesquieu, francuski filozof i pisarz epoki Oświecenia, stwierdził, że nic bardziej nie tamuje postępu wiedzy niż zła książka sławnego autora. Wypowiedź Lema spowodowała, że wielu akademików, znanych i dobrych pisarzy odwróciła się od tego medium, uznając je – za autorem Solarisa - za śmietnik. Z całym szacunkiem, jaki żywię do naszego futurysty, uważam, że uczynił rzecz naganną. Gołębiewski jednak nie ogląda się wstecz, stwierdza, że to właśnie „na styku światów realnego i wirtualnego rodzi się nowa kultura w znacznym stopniu implikowana przez medium”, jakim jest Internet. Zatem nie należy go ignorować, niezależnie od tego, jaką ocenę uzyska w ostatecznym rozrachunku.

André Gide, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, wyraził kiedyś pogląd, że nieudana książka to taka, która pozostawia czytelnika niczym nietkniętym, niczym nie zadraśniętym. Z pewnością tekst Gołębiewskiego obojętny dla mnie nie pozostał, choćby dlatego, że uprzytomniłam sobie, iż „dostawcą treści”, czyli instytucją, która być może w przyszłości zastąpi księgarzy i hurtowników, bibliotekarzy i dystrybutorów filmów, może stać się mój operator telefoniczny… [patrz str. 123].

Źródło "Techsty" nr 5/2008
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz liczbowo cyfrę siedem
Dodaj
alkohole antologie Bandyci Rodriguez Bomba w windzie Crass cytaty Disorder i ja film futbol Jarocin Jirafa Roja koncerty konkurs Krzyk kwezala kultura cyfrowa literatura Meksyk Melanże z Żyletką nauka Neurokultura No Future Book obserwacje opowiadania podróże pożegnania postawy punk recenzje rynek książki Spotkania autorskie statystyki Szerokopasmowa kultura We śnie wiersze Włochaty wywiady Xenna YouTube Złam prawo
AntyRadio - Radio BEZ Zasad
Landsberg Hardcore Crew
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
Aktualny PageRank strony xenna.com.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO © 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2