Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Mrówa-punkówa
2. Złam prawo - fragment części II
3. Xenna na ekranie
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Chaos i świńska skóra
6. Od Absyntu do Zarazy
7. Disorder i ja
8. Spotkanie autorskie we Wrocławiu
9. Bomba w windzie - nowe propozycje okładek
10. Sylwia
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Gazeta Literacka
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Urządzenia biurowe
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Wydawnictwo Jirafa Roja
 
"Lampa" o "Złam prawo" Wtorek, 4 Maja, 2010
Kazimierz Bolesław Malinowski
  W "Lampie" nr 4/2010 ukazała się recenzja z powieści "Złam prawo" pt. "Degrengolada". Książkę krytykuje Kazimierz Bolesław Malinowski.
Łukasz Gołębiewski (ur. 1971) pisze powieści ze sfer pankowych. Jego książki "Xenna moja miłość", "Melanże z Żyletką" czy "Disorder i ja" miały pełną dozę uroku wynikającego z utrwalenia obyczajowych obrazków dokumentujących pety, ochlaje, upalenia, promiskuityzm oraz elementy infantylnej kontestacji, wyrażającej się w używaniu specyficznych dla tej subkultury gadżetów materialnych i mentalnych. Zdarzał się niemal zabawny humor, jakieś ładne zdanie, no, nie była to grafomania w sensie ścisłym. I tu dochodzimy do nowej książki "Złam prawo" i jest to kiepska powieść kryminalna. Gołębiewski jako dokumentalista obyczaju może być. To mu jednakoż nie wystarcza, tęskni za fabularnymi emocjami z dopalaczem. Póki trzyma się ziemi, jest do wytrzymania, bo w miarę wiarygodny. Ale jak rozwija fabularne skrzydła, by poderwać się do lotu, jest gorzej. Koledzy z Żoliborza, szczenięce lata, bardzo pięknie. "Nasze żoliborskie podwórko przy Krasińskiego, z piękną powstańczą a także socjalistyczną tradycją, wyznaczało nam przestrzeń naszych zabaw i naszych mitologii. (...) Robiliśmy nocne wypady na Cmentarz Powązkowski w poszukiwaniu duchów i straszyliśmy pijaków na Sadach Żoliborskich w charakterze wyskakujących zza drzew upiorów. Pyskaci, zadziorni, spragnieni wrażeń. Marzyliśmy by zostać bandytami, a na razie bawiliśmy się w Indian". Kolejne etapy rozwoju: "sklejałem model krążownika „Aurora”. (...) Z odtwarzacza kasetowego lecą piosenki nagrane z Listy Przebojów Programu Trzeciego: „Pałac” Maanamu, „Ten wasz świat” Oddziału Zamkniętego, „Zwierzenia kontestatora” TSA. (...) U Lola pierwszy raz usłyszałem punk rocka, źle nagrane na kasetach Stilon-Gorzów koncerty zespołów: Xenna, SS-20, WC, Corpus X, Deuter, Tilt czy Bikini". Pierwsze fascynacje pucią odmienną, próbne wiercenia. Ale nie zdzierża, podrywa się do lotu w niezwykłości sensacyjne: kolega powieszony na trzepaku, napiętnowany pentagramem, wypatroszony na nim kot. I już nie będzie ucieczki od kulawej intrygi. Bo autor założył sobie, że tego właśnie czytelnikowi trzeba, tego łaknie, więc na wstępie obiecuje solennie: "Obiecuję, że dalej będzie to, co lubicie najbardziej, czyli jazda bez trzymanki, świntuszenie bez ograniczeń, zero autocenzury". No więc wszystkie łakocie w kolejnych partiach muszą być dostarczone zgodnie z umową: szatan, narkotyki, seks analny, prostytutki, bo "Samo słowo „grzecznie” mnie brzydzi". Deklaruje bowiem autor pożądanie niezwykłości, fascynuje go "ból zmieszany z rozkoszą, ślina z krwią, sperma z kałem, piękno z najgorszą ohydą". Spodziewa się, że tego z drżeniem niecierpliwości oczekuje target jego książki, no więc skwapliwie dostarcza, jak potrafi, obiecany towar. I są tacy, co wiedzą, jak tego rodzaju staf klientowi markowej jakości dać, lecz tu go nie dostaniemy. Intryga nie podkręca ciekawości, w kryminale to poważna usterka, co więcej zdarzają się poślizgi w harlekinowy kicz: "pociągnąłem ją ku sobie, przylgnęła uległa i ufna, z iskrami miłości w oczach, a może to były tylko odbite ogniki świec? (...) Mieliśmy się złączyć, oddać sobie w ofierze miłości, stać się jednym ciałem i jedną duszą". To co autor próbuje przedstawić jako dojrzewanie do grzechu, jest tylko relacją z pogrążania się w koszmarny infantylizm banalnych paskudności. W tym sensie to konkretny horror. "Byliśmy spragnionymi akceptacji dzieciakami". Rozwinięcie tej myśli mogłoby dawać szansę na napisanie dobrej powieści, a tak, mamy jakąś opowiastkę z mentalnych kręgów Dody i Nergala.
Źródło "Lampa" nr 4/2010
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz słownie liczbę 1
Dodaj
alkohole antologie Bandyci Rodriguez Bomba w windzie Crass cytaty Disorder i ja film futbol Jarocin Jirafa Roja koncerty konkurs Krzyk kwezala kultura cyfrowa literatura Meksyk Melanże z Żyletką nauka Neurokultura No Future Book obserwacje opowiadania podróże pożegnania postawy punk recenzje rynek książki Spotkania autorskie statystyki Szerokopasmowa kultura We śnie wiersze Włochaty wywiady Xenna YouTube Złam prawo
AntyRadio - Radio BEZ Zasad
Landsberg Hardcore Crew
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
Aktualny PageRank strony xenna.com.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO © 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2