„Śmierć książki. No Future Book” Łukasza Gołębiewskiego, wydana przez Bibliotekę Analiz, to rzecz wpisująca się w dyskusję na temat kondycji książki w dobie wszechobecnego Internetu. Już przez ten fakt należy odnotować jej pojawienie się na rynku wydawniczym. Autor, znany z raportu „Rynek książki w Polsce”, wydawanego od 1998 roku na początku przez Magazyn Literacki, obecnie przez Bibliotekę Analiz, zbioru felietonów „Świat po Gutenbergu”, publikowanych w „Rzeczpospolitej” (Magazyn Literacki, 2000), powieści „Xenna, moja miłość” (Jirafa Roją, 2007) i „Melanże z Żyletką” (Jirafa Roją, 2008), dokonuje prezentacji wielu obszarów, w których obrębie książka dziś funkcjonuje, by najpierw stwierdzić, że ta „w formie kodeksu stanie się ekstrawaganckim bibelotem, przedmiotem transakcji antykwarycznych, czymś równie użytecznym jak żelazko z duszą. Niemożliwe? Wszystko jest możliwe!”, a dalej skonstatować, iż „format elektroniczny [książki] w coraz większym stopniu wypierać będzie papier”, i w końcu postawić śmiałą tezę o jej śmierci. Autor nie pozostawia czytelnikowi złudzeń. Jest przekonany o słuszności swych racji, patrzy bowiem na książkę przez pryzmat kultury medialnej. Czy słusznie? Wydaje się, że tak, jeśli wziąć pod uwagę, że kultura medialna staje się dominująca. Gołębiewski próbuje ją definiować, stara się też rozpoznać mechanizmy nią rządzące i odnieść je do szeroko pojętej kultury literackiej i czytelniczej. Lapidarnie sformułowane, za to intrygujące tytuły poszczególnych rozdziałów jego książki, np. Wprowadzenie: Człowiek cyfr, Cyberjęzyk, Druk na żądanie, Copyright poza kontrolą, sygnalizują zagadnienia, na których się koncentruje. I tak m.in. charakteryzuje on język internetowy, przedstawia literaturę hipertekstową, wyjaśnia, czym jest wirtualna przestrzeń i jakie jest jej znaczenie dla kreowania nowego wymiaru kultury. Część uwagi poświęca Netgeneracji, pokoleniu młodych, zafascynowanych nowinkami technologicznymi, niemających barier w posługiwaniu się nimi, żądnych szybkiej i zwrotnej informacji; podkreśla jednak, iż z jednej strony jest to pokolenie konsumentów, z drugiej zaś twórców stron www, blogów, także literatury internetowej (hiperprozy i cyberpoezji), powstającej przy wykorzystaniu odpowiednich programów komputerowych oraz narzędzi internetowych. Przedmiotem jego zainteresowania są także e-książki, e-biblioteki, e-dystrybucja, możliwość łatwego upowszechniania treści w Internecie oraz wolny dostęp do nich. Różnorodność problemów podejmowanych przez autora dowodzi wartości jego pracy. Szkoda jednak, iż część z nich została tylko zasygnalizowana. Na skutek tego odnosi się wrażenie, że pisał on książkę naprędce, bez zagłębiania się w istotę niektórych zagadnień. Język Internetu cechuje przecież więcej elementów niż te przez autora opisane - powstały już na ten temat inne publikacje, choćby „Komunikacja językowa w Internecie” Jana Grzeni (Wydawnictwa Naukowe PWN, 2006), której na próżno szukać w bibliografii sporządzonej przez Łukasza Gołębiewskiego. Dalej uważam, że Blok Sławomira Shutcgo nie jest „najbardziej znanym hipertekstowym utworem w polskiej literaturze”, w tej kategorii mieszczą się jeszcze rh+ Joanny Roszak i Świat według Emeirka Radosława Nowakowskicgo. W rozdziale Nowy odbiorca przydałoby się silniej zaakcentować powstawanie nowego modelu kultury: kulturę partycypacji, tym bardziej że o zjawisku tym traktuje nieobca autorowi - bo zamieszczona przez niego w bibliografii - książka Kultura konwergencji. Zderzenie starych i nowych mediów” Henry'ego Jenkinsa. Także digitalizacja książek i zasobów bibliotecznych wymaga głębszej refleksji. W szerszym kontekście należałoby przedstawić ideę nowego prawa autorskiego, notabene „No Future Book” jest udostępniana na licencji Creative Commons, pozwalającej na jej kopiowanie i rozpowszechnianie w celach niekomercyjnych. O ile hasłową prezentację powyższych problemów można zrozumieć, tłumacząc ją popularyzatorskim charakterem publikacji, o tyle błędy natury stylistycznej typu: „Wywraca to jednak do góry nogami dotychczasowe pojmowanie utworu literackiego...” (s. 41) lub „W przypadku hipertekstu utwór żyje tak długo, jak długo nie zamknie go administrator strony, z natury swej mając nieskończony charakter” (s. 42), irytują. Dziwi, i to bardzo, informacja zamieszczona przed bibliografią: „Aby ułatwić czytelnikowi lekturę, postanowiłem zrezygnować z tradycyjnych przypisów bibliograficznych odsyłających do źródeł cytatów czy informacji” (s. 139). Trudno dociec, z czego wynika takie założenie. Z braku zaufania do czytelniczych umiejętności? W tekście autor przytacza opinie wielu znawców danego tematu, np. Ericha Fromma, Jakuba Momro (w bibliografii niewymieniony), Umberto Eco, Mariusza Pisarskiego (też niewymieniony w bibliografii); dokładne wskazanie źródeł, z których pochodzą, wydaje się tu zatem oczywiste i konieczne. Nie pozostaje nic innego niż poprosić autora, aby w przyszłości bardziej wierzył w możliwości percepcyjne czytelnika, a redaktora jego przyszłej książki o więcej pieczołowitości. „Śmierć książki” Łukasza Gołębiewskiego jest w takim samym stopniu interesująca, jak i kontrowersyjna (wizja świata bez książek). Mimo postawionych jej zarzutów warto po nią sięgnąć, by uświadomić sobie ogrom przeobrażeń zachodzących w przestrzeni kultury i bezpośrednio dotykających książki (zmiana nośnika, model czytelnictwa, dystrybucja w sieci). Należy dodać, że „No Future Book” ma swój internetowy odpowiednik. Autor na stronie www.nofuturebook.pl systematycznie (raz na dziesięć dni) zamieszcza jej kolejne części, zamierza tak czynić aż do momentu wprowadzenia do sieci całości. Elektroniczna wersja książki została wzbogacona o odsyłacze: kluczowe dla danego fragmentu słowa, określenia, nazwy, pozwalające czytelnikowi na jej hipertekstową lekturę. Pomysł interesujący. |