Tytułem komentarza: Plany przejęcia Merlina przez Empik wydają się naturalną formą ekspansji dla największej polskiej sieci księgarskiej – wszak tradycyjny biznes oparty o „półki” nie jest rozwojowy. Wiadomo, że treści tracą swoją materialną formę, coraz częściej dystrybuowane będą w formie plików, a nawet jeśli klienci zechcą kupować książki papierowe, to coraz częściej kupować będą w Internecie. Merlin ma więcej klientów, dłuższe tradycje, lepiej zorganizowaną nawigację po ofercie, znacznie więcej opisów produktów i ocen przyznanych przez klientów. Jest liderem rynku, w dodatku liderem bardzo wysoko ocenianym – zarówno przez dostawców (terminowe płatności) jak i przez klientów (terminowe dostawy, szeroka oferta). Na pewno o ostatecznym przejęciu Merlina przez Empik będzie musiał wypowiedzieć się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, bowiem razem firmy te będą miały ponad 70 proc. udziału w rynku książkowych transakcji on-line. Dla klienta jeden duży sprzedawca to nie zawsze sytuacja korzystna. Jednak podobne tendencje obserwujemy w handlu on-line na całym świecie – jest on monopolizowany przez największych operatorów. Na szczęście Internet wymusza innowacje. Nawet mając quasi monopolistyczną pozycję Empik nie będzie mógł w Internecie dyktować cen, bo wyszukiwarki natychmiast znajdą lepszą ofertę, a o zmianę lidera niezwykle łatwo. Będzie też musiał dbać zarówno o obsługę klienta, jak i o atrakcyjność oferty. Jako obserwatora i uczestnika rynku książki nie cieszy mnie wiadomość o tak znaczącym wzmocnieniu pozycji Empiku, ale też nie przeraża. Spodziewałem się tej informacji od długiego czasu. |