Jak przegrać własne życie?
O niespełnionej miłości, punk rockowych koncertach i podróżach do Meksyku rozmawiamy z Łukaszem Gołębiewskim, autorem książki „Xenna moja miłość”. Bohater książki „Xenna moja miłość” dużo pije, ma dużo kobiet, co rusz cytuje teksty piosenek punkowych kapel. Ma coś z Ciebie? — No, nie. Za kołnierz nie wylewam, ale nie mam na to tyle czasu. Słucham punk rocka, chodzę na punk rockowe koncerty. Podobają mi się podobne kobiety. Czy świat przedstawiony w książce jest bliski naszemu pokoleniu? — Myślę, że ciężko się utożsamić z tym światem. Jednak jest to świat degeneracji. Bohater poza tym, że jest pijakiem, jest paskudnym hedonistą. Z jednej strony nie umie się odnaleźć, ale z drugiej strony wynika to z tego, że myśli wyłącznie o sobie. Na własne życzenie przegrywa swoje życie. Chociaż ma różne kochanki, to tak naprawdę zostaje sam z poczuciem, że stracił wszystkie lata, które mu były dane. Mam dość żywe reakcje czytelników. Dla pewnej grupy czytelników na pewno jest to publikacja pokoleniowa, w której się odnajdują. Powiedzmy sobie szczerze: nie było wcześniej w literaturze polskiej książki, która bezpośrednio odwołuje do subkultury punk. Tytuł książki nawiązuje do legendarnej kapeli punkowej TZN Xenna. — Z tą Xenną to wyszło dość niefortunnie, bo jest środek przeciwko zaparciom, który się tak samo nazywa. Ale podobało mi się ostre brzmienie Xenna. A z drugiej strony dające się łatwo zmiękczyć, bo jednak w tej książce jest bardzo dużo zwrotów pieszczotliwych, np. bohater zachwyca się piersiątkami Xenny. Książka zaczyna się od tego, że pokazuje bohaterowi koncert Xenny na wideo. I od tego momentu zaczyna zwracać się do dziewczyny per Xenna. Ale właściwie ani bohaterka, ani bohater nie mają imienia. To on nadaje imię, co też określa ich wzajemne relacje. On jest na początku osobą dominującą, ale potem to ona go pierwsza zdradza, ona odchodzi do innego mężczyzny, z którym ma dziecko. To pokazuje, że swoją bierną postawą doprowadza do tego, że wszystko wymyka mu się spod kontroli. Bohater jedzie do Meksyku. Ty też spędziłeś tam dużo czasu. Wątki autobiograficzne? — Jeśli chodzi o opisane w książce miejsca, to ja tam oczywiście byłem. Kiedyś wspomniałeś, że kobiety czytają więcej niż mężczyźni. U Ciebie kobieta nie jest zbyt dobrze traktowana przez głównego bohatera. — Widzę po reakcjach czytelników, że zdecydowanie więcej komentarzy pochodzi od dziewczyn w wieku do dwudziestu paru lat. Piszą do mnie, że też by chciały być taką Xenną. Szczerze mówiąc, dziwi mnie to. Ale badania potwierdzają, że książki częściej czytają kobiety niż mężczyźni. A jak czytają mężczyźni, to raczej książki podsuwane im przez kobiety. Być może czytelniczki mogą poczuć się urażone podmiotowym traktowaniem kobiet przez bohatera… Dla niego liczą się kolejne podboje seksualne. Ale komentarze są pozytywne. Książka jest o nieszczęśliwej miłości. Czy Ty też wierzysz, że miłość zawsze przynosi cierpienie? — Myślę, że miłość się wypala. Nawet, jeśli jest szczęśliwa i przynosi okres wzajemnej fascynacji. Po kilku latach rzeczywiście się wypala i nie jest tym samym, co w okresie narzeczeńskim. W przypadku długotrwałych związków ważne jest, żeby oprócz miłości był wspólny język, przyjaźń. Ale musi być też możliwość przyjemnego spędzania czasu, wspólnych zainteresowań, tematów do rozmów. |