„Melanże z Żyletką” są książką osadzoną w klimatach punkowych. Czemu takie klimaty są ci bliskie? Byłem punkowcem, a może nadal nim jestem. Cały czas z tego nie wyrosłem. Ta muzyka uderzyła we mnie w wieku lat dwunastu i tak jakoś przy tym zostałem. To jest muzyka buntu i pewnie przypadła na taki okres w moim życiu, kiedy była jedyną dostępną dla mnie formą ekspresji i wyrażenia samego siebie. „Nie ma nas, kiedy się nie buntujemy”. Bunt jest jedną z najważniejszych rzeczy, która jest w tej muzyce i która powoduje, że się zaczyna punkować. Ta dekoracja punkowa odpowiadała mi, bo „Melanże z Żyletką” to książka o ludziach, którzy nie potrafią się odnaleźć, nie potrafią stworzyć rodziny i właściwie nie bardzo potrafią być ze sobą, i okazywać sobie uczuć. Podobnie jest z „Xenna moja miłość”, która także jest książką osadzoną w dekoracjach punkrockowych. Czemu tak jest? Przyczyny są dwie. Po pierwsze ja cały czas w tym siedzę i cały czas tego słucham. Naprawdę trudno się wyzwolić od fragmentów piosenek, które ciągle kołaczą w moim mózgu. Po drugie, bohaterowie są trochę tacy jak ja.
Ale nie jest to książka autobiograficzna… Choć pisana w pierwszej osobie. Jak pytają mnie czy to książka o mnie zawsze pytam: Czy można tak żyć? Owszem, zdarza mi się melanż. A nawet być w nim dwa, trzy dni, ale potem wracam do rzeczywistości. Świadomym zabiegiem w przypadku obu książek były bardzo krótkie zdania, szybka narracja i lakoniczne dialogi. W obu powieściach jest dużo dialogów, ale bohaterowie rozmawiają ze sobą tak, jakby rozmawiać nie chcieli. Jakby uciekali od rozmów. To jest jak dialogi z imprezy. Zastosowałem w „Xennie” taki chwyt, że czasem nawet nie wiadomo, kto co mówi, ale w zasadzie nie ma to znaczenia. Jak się zastanowimy nad takimi imprezowymi rozmowami, to nawet przekaz nie ma znaczenia. Czemu ludzie wchodzą w kulturę punkową? Myślę, że początkowo to głównie bunt przeciwko rodzicom i przeciwko szkole. To się zaczyna między dwunastym a piętnastym rokiem życia, kiedy rodzi się w człowieku potrzeba zamanifestowania własnego ja. Nie chcesz już podporządkowywać się rodzicom i buntujesz się. Często są to dzieci z rozbitych domów, albo z domów, gdzie rodzice nie mają czasu, by poświęcać im zbyt dużo uwagi. Pewnie psychoanalitycy by to tak zinterpretowali: punk jest to forma zwracania na siebie uwagi. Oczywiście początkowo jest to bunt przeciwko szkole i rodzicom. Ale ponieważ, moim zdaniem, punk niesie ze sobą masę pozytywnych treści, z czasem staje się autentycznym spojrzeniem na świat. Pozornie w punku jest bezład i nie jest uważany za sztukę… Trudno mówić, czy można rozpatrywać to w kategoriach sztuki, ja bardziej mówiłbym tu o ekspresji niż o sztuce. To jest taka subkultura, w której wszystko jest ze sobą połączone: muzyka, strój, fryzura i postawa outsidera. Punk jest bardzo różnorodny. Jest hardcore, jest muzyka, która podchodzi pod rock and rolla, ale tym, co łączy te odłamy punka jest przekaz. To przekaz pacyfistyczny, bunt przeciwko systemowi, treści fauno wyzwoleńcze, wegetariańskie, anarchizm, negowanie systemów politycznych. Kultura punk to teksty – ważne w przekazie… Teksty są często grafomańskie i często na jedno kopyto, więc wyżyn sztuki bym się w tym nie dopatrywał, choć są poeci punk rocka jak Patti Smith czy Lou Reed. Myślę, że więcej poetyckości można znaleźć w samym rocku. Punk rock uczy pewnej wrażliwości w postrzeganiu świata. Ta kontestacja i niezgoda stymuluje młodego człowieka, by myśleć, działać, chcieć coś robić. Nie musi on pisać wierszy, może… szyć buty. Najlepszym przykładem tego jest ruch „do it yourself”. Ludzie robią coś sami – od szycia ubrań po wydawanie płyt i książek, choć często ze sztuką nie ma to wiele wspólnego. Uważam, że to dobre. Niech się młodzi ludzie czymś zajmą zamiast pić jabole i biegać w dresach z kijem baseballowym. Jakiś czas temu w wydawnictwie Jirafa Roja zrobiliśmy konkurs na opowiadania punkowe. Idea była taka, że to nie ma być antologia dobrych tekstów. Nie ma się ocierać o wysoką sztukę. Nie zależy nam na opiniach krytyków. Chodzi nam po prostu o to, by zmobilizować ludzi i zobaczyć, co im w duszy gra. Idea konkursu spowodowała, że niektórzy chwycili za pióro. Jeśli idzie o muzykę punk, to moim zdaniem naprawdę trudno mówić o sztuce. Przecież to tylko kilka akordów i darcie mordy. Ale właśnie to jest tak bardzo pociągające. Nie trzeba umieć grać, by… grać! Punk to klimat squatowski. Żeby pokazywać sztukę w sposób garażowy… To jest idea tej muzyki. „A my schodzimy do garażu”. Nie chcemy istnieć w żadnych mediach i przekaźnikach, które są częścią systemu. Własne media, własna dystrybucja. Na przykład moje książki są sprzedawane na koncertach przez rozmaitych „stolikowców” oraz przez niezależne katalogi wysyłkowe. Myślę, że ci stolikowcy ją sprzedają z podobnymi wynikami do dużych sklepów internetowych. Wracając do squatu, jest to miejsce, do którego trafia się przecież z wyboru. I to nie jest tak, że te zespoły punkowe nie przyciągnęłyby publiczności do dużych klubów. Przyciągnęłyby, ale granie w klubach to już pogranicza komercji. Natomiast większość kapel punkowych świadomie wybiera granie na squacie. Zwykle bez wynagrodzenia, bo to jest częścią punkowego etosu. Gra się nie dla pieniędzy. Oczywiście można pokazać wiele przykładów zarabiania na punku, choćby menedżera Sex Pistols Malcolma McLarena, ale pamiętajmy, że jego od początku interesowała kasa, a nie subkultura. Na drugim biegunie mamy ruch Crass. Członkowie tego zespołu pod koniec lat siedemdziesiątych zdecydowali się zamieszkać na farmie ekologicznej. Robili wszystko, by wspierać ruchy anarchistyczne i ruchy wymierzone w rząd Margaret Thatcher. Przeznaczali pieniądze na pomoc więźniom politycznym i ruchom wolnościowym. Crass to etos punka w takim rozumieniu, w jakim być może najbardziej chcielibyśmy tę subkulturę postrzegać. Ale trzeba pamiętać, że w samym punku mamy naprawdę wiele rzeczy. Jest na przykład Oi! punk, który wiąże się z m.in. z kibicowaniem na stadionach. Naprawdę dużo jest kapel punkowych, które są związane z klubami piłkarskimi. A ruch skinheadowski? Muzycznie jest bliski, ale punk jest ruchem lewicowym i internacjonalistycznym. Odrzuca idee państwa, neguje sens kościoła. Natomiast skinheadzi to ideologia czystości rasy, bogoojczyźniana, nacjonalistyczna. Muzyka jest podobna, ale przekaz i treść już nie. Wręcz przeciwnie. Czy Internet może pomóc przetrwać kulturze punk? Myślę, że nie. Internet może punkowi tyle samo pomóc, ile zaszkodzić. To jest ruch, który nie przetrwa bez żywego kontaktu z człowiekiem i muzyką. Bez koncertów i squatów. Internet daje szerszy dostęp, ale zabija wszystkie niezależne wytwórnie fonograficzne, bo można ściągać pliki z muzyką. Prawdziwym problemem dla punka jest to, że jest coraz mniej miejsc gdzie może być squat. W Warszawie zlikwidowano ich w ostatnich latach trzy. A na squatach masz pogadanki, warsztaty literackie, plastyczne, pokazy filmów, spotykają się fani rowerów. Na przykład na Rozbrat w Poznaniu jest największa biblioteka literatury anarchistycznej. Na squacie nie ma dnia, by nie było życia kulturalnego. W momencie, w którym zabierzesz tym ludziom miejsce, gdzie oni mogą w jakiś sposób manifestować swoją niezależność i swój bunt, wtedy ta kultura będzie zagrożona. Sama muzyka to zdecydowanie za mało. To kultura, która łączy się ze stylem życia, a nie z tym, że siedzi się na kanapie i słucha muzyki. Chcesz pójść się przebrać i zamanifestować swoją inność i swój bunt. Chcesz powiedzieć światu, że ty do niego nie należysz. Nie należysz do świata – polityków, Giertychów i tak dalej. A ty należysz? Oszalałaś? Nic mnie tak nie brzydzi, jak polityka. Nie głosuję na nikogo, i za nikogo nie muszę się wstydzić. Może to umywanie rąk, ale ja nie za bardzo wierzę w moc sprawczą demokratycznych wyborów. Myślę, że najlepszym przykładem hipokryzji polityków, nie tylko w Polsce, i nieliczenia się z opinią wyborców, było wysyłanie wojsk do Iraku. To przykład może szczególny, ale użyłem go specjalnie, gdyż pokazuje, że politykom nie można ufać nie tylko w Polsce, ale nawet w kraju o tak zakorzenionej demokracji, jak Wielka Brytania, w której lewicowy premier oszukiwał własną partię i jej elektorat.
|