Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Mrówa-punkówa
2. Złam prawo - fragment części II
3. Xenna na ekranie
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Chaos i świńska skóra
6. Od Absyntu do Zarazy
7. Disorder i ja
8. Spotkanie autorskie we Wrocławiu
9. Sylwia
10. Bomba w windzie - nowe propozycje okładek
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Gazeta Literacka
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Urządzenia biurowe
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Wydawnictwo Jirafa Roja
 
Z buntu nigdy nie wyrosłem Poniedziałek, 7 Grudnia, 2009
Marcin Sienkiewicz
Tagi: punk , Xenna
  Poniżej zapis wywiadu, jaki 7 grudnia 2009 przeprowadził Marcin Sienkiewicz jako zaliczenie z przedmiotu 'wstęp do dziennikarstwa prasowego' na studiach dziennikarstwa.

- Jaki był Łukasz Gołębiewski w dzieciństwie, a jaki jest teraz?

- Zawsze byłem niegrzecznym chłopcem, także chyba nic się nie zmieniłem na przestrzeni lat. Tylko włosów mi na głowie ubyło.

- Jaki zespół wywarł największy wpływ na pańskie życie?

- Trudno wskazać jeden zespół, myślę, że wpływ wywarła na mnie muzyka, a nie pojedyncze zespoły. Muzyka punk wyrażała bunt, który kształtował moje postawy, kształtuje je do dziś - np. niechęć do polityki, nieufność do instytucji państwowych, duża tolerancja dla inności. Muzyka punk była dla mnie, jako nastolatka, wyrazem kontestacji: rodziców, szkoły, religii, polityki. Dziś to być może sentymentalne trzymanie się schematów z lat młodości, ale z buntu nigdy nie wyrosłem.

- Czym są dla pana podróże?

- Możliwością przeżywania przygód, tak samo jak poznawanie nowych ludzi. Przygoda jest chyba tym, co mnie w życiu pociąga najbardziej, przygoda, czyli ciągły ruch, niestałość. Lubię się przemieszczać. Nie wypoczywam bez ruchu.

- Jak to jest wg. pana z miłością, stać kogokolwiek na przedstawienie jej w taki sposób jaki nikomu innemu się jeszcze nie udało?

- Miłośc można przedstawiać na tysiące sposobów, byle by nie powielać schematów - np. miłości tragicznej, romantycznej, czy miłości spełnionej. Oczywiście każda miłość ma w sobie i spełnienie, i pragnienie, i tragizm, ale nie ma uniwersalnego pojęcia miłości, zwłaszcza miłości fizycznej, bo każdy z nas ma inny zapach, inny dotyk, inne lęki i inne pragnienia. Nie da się tego wszystkiego wymieszać i otrzymać miłości doskonałej.

- "Xenna-moja miłość" = prawdziwe życie punkowca?

- Nie, raczej bajka o nieszczęśliwej miłości. Bohater nie jest punkowcem, lecz pozerem, który stawia włosy, ale w portfelu nosi złota kartę. Wybiera taki image, bo w tej estetyce czuje się pewniej. Ale punk w "Xennie" to tylko dekoracja, ta historia mogłaby równie dobrze rozgrywać się w cieniu
palm kokosowych na wyspach Bahama.

- Jak pan sądzi, w jakim kierunku zmierza teraz świat?

- Świat? On nie zmierza, lecz pędzi. Ludzie nie potrafią już na nic czekać, natychmiastowość - oto do czego zmierza świat. Natychmiastowość, inwigilacja i digitalizacja, która odziera nas z fizyczności. Czy się tego boję? Nie za bardzo, ale też nie za bardzo martwią mnie losy świata, ten stał się dziś zbyt nieprzewidywalny by bawić się w profetykę.

- Czego powinien najszybciej nauczyć się początkujący dziennikarz?

- Tego, żeby nigdy niepotrzebnie nie krzywdzić innych. O tym najczęściej zapomina dziś dziennikarz. Musi tez nauczyć się pracy pod presja czasu, pracy w zespole i w ciągłej konkurencji. Nie wydaje mi się to jednak specjalnie trudne w porównaniu z tym pierwszym - nie krzywdzić. A z czasem dodałbym - nie popadać w rutynę.

- Śledzi pan to co dzieje się na naszym rynku muzycznym?

- Śledzę uważnie. Ale mało mnie rzeczy zachwyca. Lubię Złodziei Rowerów, Białą Gorączkę, El Bandę, LD50. Bardzo chciałbym żeby choć na jeden koncert reaktywował się Post Regiment, to zespół do którego najczęściej powracam.

- Jakie są 3 rzeczy na, które by sobie pan pozwolił, wiedząc że wszystko na drugi dzień wróci do normalności?

- Pozwalam sobie chyba na wszystko, choć wiem, że nie zawsze wracam do normalności, bo eksperymenty często są ryzykowne. Może bym skoczył na bungee gdybym się tak cholernie nie bał, skoczył na spadochronie i skoczył ze skały w Acapulco w morze... No i wyszło, że lubię skakać.

- Na jakim ostatnio był pan festiwalu? Odwiedził pan kiedyś Festiwal w Węgorzewie?

- Na festiwalu Mighty Sounds w Olsi obok Tabora, w Czechach. W Węgorzewie byłem kilka razy, w tym roku także - do rana bawiłem się przy Oddziale Zamkniętym. Kiedy skończyli grać było już widno. Poszliśmy z kumplem nad jezioro i spaliliśmy blanta, szczęśliwi żeśmy dzień jeszcze jeden przeżyli.

Źródło materiał prywatny, studia dziennikastwa, 7.12.2009
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz słownie liczbę 3
Dodaj
alkohole antologie Bandyci Rodriguez Bomba w windzie Crass cytaty Disorder i ja film futbol Jarocin Jirafa Roja koncerty konkurs Krzyk kwezala kultura cyfrowa literatura Meksyk Melanże z Żyletką nauka Neurokultura No Future Book obserwacje opowiadania podróże pożegnania postawy punk recenzje rynek książki Spotkania autorskie statystyki Szerokopasmowa kultura We śnie wiersze Włochaty wywiady Xenna YouTube Złam prawo
AntyRadio - Radio BEZ Zasad
Landsberg Hardcore Crew
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
Aktualny PageRank strony xenna.com.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO © 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2