Od bardzo dawna noszę się z myślą spisania leksykonu alkoholi, tylko jakoś wciąż na zamiarze się kończyło. Mam masę notatek, bo od lat mam zwyczaj zamawiania w barach wszystkiego, czego jeszcze nie znam, na bieżąco też spisuję wrażenia. Tylko potem nad tym rozgardiaszem kartek trudno mi zapanować, a jeszcze trudniej zmobilizować się by spisać całość w jednym miejscu. Pomyślałem, że strona internetowa będzie mnie mobilizować do pisania kolejnych haseł. Jednocześnie rad będę jeśli wy - czytelnicy a wśród nich zapewne i amatorzy trunków - wesprzecie mnie uwagami i propozycjami do leksykonu, będzie on naszym wspólnym dziełem, które kiedyś może zostanie wydane w formie książki, a zatem proszę mieć na uwadze, że zamieszczane w dziale leksykonu posty będą mogły być w przyszłości przeze mnie wykorzystane (oczywiście z podaniem autorstwa postu). Zasada jest taka, że do leksykonu trafiają wyłącznie destylaty, nie opisuję ani gatunków piwa, ani wina, ani cydru, ani innych efektów fermentacji. Wbrew temu, co twierdzą wielcy producenci alkoholi, dobre trunki wcale nie muszą być drogie. Są alkohole uzyskiwane z owoców w formie jednokrotnej destylacji - bałkańskie rakije, węgierskie palinki, swojskie śliwowice, ale też rozmaite nalewki, którym poświęcam wiele uwagi, a które smakiem i jakością mogą konkurować z najlepszymi markami. W przypadku nalewek czy likierów, ale i wódek owocowych czy ziołowych, oryginalna receptura, dobór składników dają doskonały efekt, choć trunki te z braku środków na promocję są niemal nieznane. W leksykonie zdecydowanie nadreprezentowane są trunki europejskie, bo je znam najlepiej, a każdy z opisywanych alkoholi najpierw wypiłem zanim trafił do leksykonu. Dużo tu specjałów z Europy Środkowej i Wschodniej - Bałkany, Polska, Litwa, Niemcy, Austria, Czechy, Słowacja, Węgry, to kraje bliskie nam turystycznie, ale i oferujące wielkie bogactwo oryginalnych alkoholi. Do tego należy dodać Francję z ogromnym bogactwem eau-de-vie oraz Włochy, które mogą pochwalić się nie tylko grappą, ale też wybornymi likierami. Hiszpania to niezwykła, słoneczna brandy, Szkocja i Irlandia - bogactwo whisk(e)y, Holandia to nie tylko genever (odpowiednik brytyjskiego ginu), ale i najbardziej znane likiery do miksowania drinków... Świat alkoholi jest bogaty i różnorodny, i nie warto zamykać doświadczeń do oferty najbliższego monopolowego. Jak ktoś mądrze powiedział: "życie jest krótkie, szkoda je tracić na tanie wina". Nie mam nic przeciwko tanim winom, ale na pewno warto doświadczać więcej. Omawiam także wszystkie najbardziej znane markowe destylaty. W większości przypadków trzeba powiedzieć, że te najdroższe często są rzeczywiście najlepsze, choć kwestią indywidualnego smaku i gustu jest czy komuś bardziej smakuje brandy lub koniak VSOP czy XO. Po prostu smakują (też kosztują) inaczej. Nie należy jednak kupować taniej brandy, taniej whisky, taniej tequili, taniego rumu - na 100% zniechęcimy się wówczas do trunku (sam tak miałem z rumem, rozpoczynając wiele lat temu, jako nastolatek, przygodę z tuzemskim rumem). Chyba też każdy wiek ma swoje prawa, chyba dopiero po 40. zaczyna się doceniać smak dębowej beczki, która potem z każdym przepitym rokiem smakuje coraz bardziej... A tytułowa Zaraza, to jest rumuńska brandy.
Podobno (jak mówił mi to niegdyś znany krakowski anarchista, od którego poznałem w ogóle ten przepis podczas "Kontr-Balu" w tym właśnie mieście) jest to alkohol najbiedniejszych grup społecznych z lat po/komunistycznych. Skład: czysty(ten 98%) spirytus, piwo porter i cukier wanilinowy. Bardzo ważne są proporcje i sposób przyrządzania, które rzecz jasna znają nieliczni :o)
Finalny efekt jest tak zaskakujący, że aż ciężko w to uwierzyć! Smakuje i pachnie dokładnie jak te stare cukierki "kukułki", skąd też wziął swoją nazwę. Wymyślono też z czasem likier "kukułka" przyrządzany z rozgotowanych w mleku cukierków, ale to już jednak nie jest to samo :o)
p.s. Każdy kto ode mnie tego spróbował chciał wydobyć przepis, ale nikomu się jeszcze nie udało :p
Jeśli nadarzy się kiedykolwiek możliwość degustacji. to gorrrąco polecam!
Weź 4 kilo jagód łochynii, dwa spore muchomory czerwone, 3 kilo zgniłych jabłek i gruszek, trochę szaleju, wilczego łyka oraz nieco owoców otępieńca leśnego. Wszystko to zmiksuj i wrzuć do butli z odpowietrzeniem; takiej do wina. Jak przestanie pracować dodaj dwa litry spirytusu i odstaw na trzy miesiące.
Życzę smacznego.
Piątek, 29 Października, 2010
butterheadbutterhead@o2.pl Dobar tek! - czyli smacznego
W najbiedniejszych, jałowych, górskich rejonach muzułmańskiej części Bośni miejscowi robią "rakiję" z .... odchodów zwierzęcych,
a nawet!!!! l u d z k i c h !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To nie żart!
Nazywa się to cudo stosownie do pochodzenia - GOVNARICA, czyli po naszemu Gównowica. Podobno w smaku niespecjalna, czyli po prostu da się toto wypić....To że pečenje rakiji robią muzułmanie w niczym nie szkodzi, bo Turcy także samo i też pędzą alkohol. O govnaricy pisała w ub. roku "Angora". Zresztą w czasach "suchego zakonu" za Gorbaczowa powodzenie miała książka o pędzeniu bimbru w jęz. ukraińskim gdzie był przepis na "horyłku" pędzoną z obornika. W sam raz dla kołchożników.
Ale te tinctury to raczej dla miłośników picia ekstremalnego
Piątek, 29 Października, 2010
Disorder Dobar tek! - czyli smacznego
o ja pierdolę! To lepsze niż "kutasówa", którą opisałem w "Disorder i ja". Chyba wplotę govnarice w fabułę jakiejś przyszłej książki, a na pewno tego nie zapomnę.
likier na bazie ginu, cytryn i chininy z dodatkiem mieszanki ziół o zawartości alkoholu 25%; ma kolor mocno zaparzonej herbaty z dodatkiem czerwieni, jest doprawiany karmelem, posiada delikatny posmak owoców cytrusowych i ziół. W pubach podawany jest także drink zwany Pimm's, który przygotowuje się umieszczając w szklance plasterek cytryny, pomarańczy i zielonego ogórka. Te trzy składniki zalewane są likierem i pozostawiane w celu „przegryzienia się”. Kiedy klient zamawia drinka, szklankę z likierem i owocami wypełnia się lodem i dopełnia lemoniadą
bitter produkowany na Wyspie Trynidad, receptura jest ściśle strzeżona, ale najprawdopodobniej bazę stanowi rum (niewyczuwalny podobno), nalew z ziół i owoców, dodatki: drzewo chininowe, kłącze galangi, skórki pomarańczy, imbir, korzenie arcydzięgla, jest w kolorze czerwonego brązu, a to przez drzewo sandałowe; moją uwagę zwróciła bardzo fajna za duża etykieta na butelce... piłeś kiedyś bez dodatków?
Aha, no to już piłem - najbardziej gorzki alkohol świata, rzecz nie nadająca się do picia, gorycz wyciska łzy i wykręca język na odwrotną stronę, a policzki automatycznie wciągają się do wnętrza jamy gębowej. Faktycznie - rzecz jest niesamowita. Pytałem sprzedawcę w sklepie z dziwnymi alkoholami, twierdzi, że angostura wykorzystywana jest wyłącznie jako składnik drinków, a dodaje się 3-3 krople. Nalewka bursztynowa przy tym to pikuś :) BTW, pozwolę sobie wykorzystać fragment Twojego opisu w moim leksykonie.
a wczoraj miałem możliwość spróbować bitter Angostura Orange - gorzkie, ale niebywale intensywnie pomarańczowe, jakby się miało w ustach spirytusowy wywar ze skórek pomarańczy, rewelacja.
narodowy trunek Turcji, powstaje z winogron, melasy buraczanej, która pozostawia charakterystyczny gorzkawy posmak, aromatyzowany anyżem, co nadaje słodkiego smaku – równoważą... serwuje się z wodą - powstaje lekko opalizujący, biały kolor, ale najistotniejsze, że podawana jest do kebabu :| patrząc na polskie ulice, zakebabione strasznie, brrr... raki ma szansę stać się naszym napojem narodowym też ;)
z tą melasą buraczaną to jakaś ściema chyba, raki jest jak rakija, bałkańska wódka destylowana z owoców, może być z wiunogron, ale może być też ze śliwek na przykład, fig itd...
Żadna ściema, państwo ma monopol... z melasy buraczanej wytwarza się spirytus - 20% buraczany, reszta z winogron - taniej produkcja wychodzi... wiadomo ;) a z rakiją ma tyle wspólnego, co podobnie brzmiącą nazwę i już! :) rakı - gronowa brandy o anyżkowym smaku, podobna do greckiego ouzo, francuskiego pastisa i arabskiego araku. W sprzedaży jest yeni rakı, kulüp rakısı (mocniejsza, bardziej anyżkowa) oraz altınbaş (najmocniejsza, najbardziej anyżkowa i najdroższa).
Podobno pijał ja sam Jagiełło – spróbować należy ;) Głównie przebija cynamon delikatnie! Czuć słodki, płynący miód z ziołową świeżością, nutą owocową, ale chyba jakiś miks, bo zero skojarzeń konkretnych, no i piękny karmelowy kolor. Walory estetyczne zapewnione, a co do smaku, rzecz gustu – dla mnie za mocne trochę, ale czego się nie robi dla tradycji :)
Napój sprzed 2 tys. lat p. n. e. - bezimienny, w którego skład wchodziły: ziarna kakaowca, kukurydza, miód, chilli, pieprz, zalane wodą i alkoholem – nie wiem jak smakował, ale miał z pewnością dużą dawkę radości :)
wytwarzana z tataraku od wieków na Śląsku Cieszyńskim, a dokładnie w Skoczowie, no od momentu jak Tatarzy tatarak sprowadzili... ma ładny kolor i nie pachnie mułem rzecznym nic a nic :| a tu miejscowa przyśpiewka: „Niczym eliksir miłości Twemu życiu doda smaku Załagodzi wszelkie mdłości Naleweczka z tataraku. Gdy żołądek Ci dokuczy Lub gdy Cię rozboli głowa Wtedy zawsze Ci pomoże Tatarczówka ze Skoczowa.” - pewnie lepiej by brzmiała, jakbym ją zaśpiewała z przytupem ;p
wbrew pozorom ma - po jednej stronie granicy zelenka i fernet, po drugiej - żoładkowa gorzka i wyborowa. To jednak jest różnica! Polmos Lublin został wykupiony przez Stocka, a mimo to nie można kupić w polskich sklepach czeskiego ferneta, jeśli już jest to zwykle włoski...
Niedziela, 29 Sierpnia, 2010
Kama Tatarczówka skoczowska
po drugiej tatarczówka :) no ja mam ten komfort, że zawsze mogę skoczyć za miedzę, ale rzeczywiście czeskiego Ferneta nie uświadczysz... szkoda, bo ma niepowtarzalny smak i niesamowity skład: korzeń goryczki, korę drzewa chininowego i pomarańczowego, rumianek rzymski, mniszek lekarski... zawarte w nim zioła (sztuk 14) korzystnie wpływają na układ trawienny i nerwowy, oczyszczają krew i regenerują organizm.
Zaserwowała mi ją kiedyś gaździna po wyprawie górskiej, mocno zwariowanej... pije się prawie gorącą - mocno rozgrzewa; najlepiej spożywać na leżąco, co uchroni przed możliwą zwałką... skład (tak sądzę): miód, sok z cytryny, cukier, cynamon, woda... po podgrzaniu dodaje się spirytus i podaje w glinianych kubkach; w ustach delikatny karmelowy smak pozostaje.
Kobiety też smakujesz jak alkohole? Tak samo potrafią uzależnić i każda inaczej smakuje, prawda? I po każdej można mieć porządnego kaca, albo i nie. Jedna może być słodka jak baileys, a inna odbija się metaxą, któraś wytrawna jak francuskie lalande pomerol chateau, a któraś jak pospolita czysta ot, taka na przegryskę. Stwórz leksykon dziwnych kobiet, i przypnij przy każdym opisie gwiazdkę w rankingu, koneserze. Ach, urosłeś teraz w dumę, co?
i zrób coś z tymi kodami bo takie zamaziane
z kodami coś zrobię na dniach, a co do leksykonu dziwnych kobiet, to bardzo zgrabny pomysł, tylko jakie przyjąć kryteria "dziwności"? Gwiazdek ogólnie nie lubię, tak jak nie lubię koniaków.